|
|

|
|
drukarki.eblog.pl
|
|
|
|
|
godz: 22:21 data: 2011.11.9 Plotery-ciąg dalszy przygód - z fajerwerkami.
Od czterech dni mordowałem się z ploterem, który trafił do mnie jako martwy. Nie reagował w ogóle po włączeniu zasilania. Rozbebeszyłem go i okazał się, że z modułu zasilacza baaaardzo brzydko pachnie. Jeden z moich znajomych ma warsztat elektroniczny, naprawia różne rzeczy, więc podrzuciłem mu zasilacz. Pooglądał, pomierzył i stwierdził we wtorek, że na środę będzie zrobiony. Następnego dnia koło południa zasilacz był u mnie po naprawie z powrotem. Zamontowałem go do plotera, włączyłem kabel i nawet nie zdążyłem dotknąć włącznika - rypnęło z błyskami. Dobrze, że stałem koło gniazdka, więc wyrwałem wtyczkę, ale dym jeszcze chwilę się unosił. Postanowiłem dać sobie spokój z dalszymi próbami naprawy zasilacza. Pewnie byłoby tanio, ale efekt, jaki był, widziałem. Po telefonie do serwisu fabrycznego mało nie zasłabłem: nowy zasilacz kosztuje prawie 2000 zł. Klient wykazał się podobną reakcją po ogłoszeniu mu tej "dobrej" wiadomości, ale cóż miał zrobić- ploter kosztuje 6-7 razy więcej. Zasilacz dostaliśmy w ciągu 2 dni i po zamontowaniu ploter zahulał od kopa, jak to się mówi. Po tej historii dopiero do mnie trafiło, że i tak miałem dużo szczęścia, że nie poleciał cały moduł elektroniki po tej pierwszej naprawie. Ploter to nie telewizor lampowy, który można było połatać. Po prostu wymieniamy moduł w całości i po zabawie. Klient i tak zapłaci. Komentuj(0)
godz: 13:38 data: 2011.10.25 Te Lexmarki to jakaś masakra !!!
Wczoraj miałem jakąś "klęskę urodzaju". Dostałem do naprawy aż trzy drukarki atramentowe "jednego z wiodących producentów". W każdej nie drukował jeden z kolorów. i okazało się , że w każdej uszkodzona jest nie głowica, jakby mogło się wydawać, ale mała płytka z elektroniką, na której mocowane są głowice. Ale jak to bywa z drukarkami za 200 zł, żadnych części nigdzie ani śladu. To już nawet nie ten problem, że części są zaporowo drogie, jak już kiedyś pisałem. Tu ich po prostu w ogóle nie ma. Więc generalnie poddałem się. Trzy godziny roboty w plecy, klienci niepocieszeni. Nieubłagane prawa marketingu!
Komentuj(0)
godz: 13:22 data: 2011.10.03 Pierwszy serwis plotera
Dziś, na początek nowego miesiąca mocny akcent: dostałem do serwisu pierwszy ploter. Ponieważ tak na prawdę trzeba było w nim tylko wymienić głowice, to mimo, że nigdy nie działałem nic z ploterami postanowiłem go przyjąć. Nie będę ukrywał, że moim celem było zdobycie nowych doświadczeń.
Wymiana głowic poszła jak z płatka, a ponieważ dostałem ploter na cały dzień, więc zdążyłem go sobie jeszcze dokładnie pooglądać, co nieco rozłożyć i poskładać, przejrzeć menu i inne takie tam. Okazało się, że różni się toto trochę od zwykłej drukarki atramentowej - oprócz rozmiaru rzecz jasna. Ale na bazie moich doświadczeń z drukarkami, bez większych problemów udało się go dla treningu trochę rozłożyć i poskładać. Przy okazji wyczyściłem jeszcze pozycjonery, stację parkującą, nasmarowałem prowadnicę karetki.
Po południu Klient przyszedł po ploter do serwisu i gdy go włączyliśmy dla sprawdzenia, był wniebowzięty. Przesmarowanie prowadnicy podziałało na ploter tak, że zaczął dużo ciszej pracować.
Tak więc nowe doświadczenia zdobyte, kaska zarobiona, i mam nowego klienta. Tak więc rozpoczynam teraz na poważnie serwis ploterów. Komentuj(0)
godz: 22:22 data: 2011.09.15 Jak ja lubię wielkie biurowe laserówki !!!i
Wczoraj złapałem zlecenie na naprawę dużej drukarki laserowej. Drukarka stoi na korytarzu w niemałej firmie jako drukarka sieciowa i wysyła na nią wydruki całe piętro. Ale ten smok drukuje z prędkością 45 stron na minutę, więc podoła. Temat był całkiem prosty. Okazało się, że drukarka napisała komunikat o konieczności wymiany zestawu serwisowego i przestała drukować. Więc przestało drukować całe piętro! W firmie dramat. Udało mi się sprowadzić taki zestaw do wymiany. Sama wymiana + odkurzenie trwało jakąś godzinę i sprzęt wrócił do pełni sprawności. Oczywiście koszt naprawy był słuszny, zapłacili bez szemrania i wszyscy jesteśmy zadowoleni, ja nawet bardzo :))) Przy tej okazji trochę głębiej zbadałem temat. Okazało się, że te drukarki pokazują taki błąd regularnie po 350 tys stron. W tamtej firmie taką ilość drukują w ciągu 6-8 miesięcy !!! Ta maszyna pracuje praktycznie non-stop. Z nadzieją na dalszą korzystną dla obu stron współpracę zostawiłem im tyle wizytówek ile się tylko dało i gdzie się tylko dało. Ciężko im będzie o mnie zapomnieć. Jak ja polubiłem te wielkie drukarki :)))))
Komentuj(0)
godz: 09:40 data: 2011.08.28 Napełniane atramenty - oszczędne zabójstwo.
Od trzech dni mam jakąś epidemię drukarek zalanych atramentem. Dostałem 4 egzemplarze takich brudasów. Z jednej atrament dosłownie lał się prze dolna obudowę, klient przyniósł ją w foliowym worku zawiniętą gazetami. Po zajrzeniu okazało się, że w każdej z drukarek były napełniane atramenty. Wygląda na to, że użytkownicy strzykawką dolewali atrament do pojemników. Jeden nawet opowiadał, ze kupił taki zestaw do napełniania z czterema strzykawkami. Ludzie, co wy robicie! Ja wiem, że napełniacz jest czasem nawet 10-o krotnie tańszy niż nowy oryginalny atrament. Jasne, jeśli drukarka kosztuje 200 zł, to producent zarabia na atramentach, a nie na sprzęcie. Ale zamiast paprać się w napełnianie, może po prostu lepiej kupić trochę droższe, niż napełniacze, atramenty-zamienniki. I tak będzie dużo taniej, niż oryginał, a unikniemy niespodzianek typu kałuża atramentu pod drukarką albo na kartce z wydrukiem. A tak, nawet, jeśli atrament się nie wyleje się od razu, to ten z napełniacza jest dużo rzadszy niż oryginalny i powoli będzie paprał naszą drukarkę. Aż w końcu trafi taki egzemplarz do serwisu i przed rozłożeniem PAN SERWISANT będzie musiał założyć gumowe rękawiczki. Ale jeśli PAN KLIENT zapłaci...
Komentuj(0)
Strona Główna |
Księga Gości |
O mnie |
Archiwum |
Linki |
|
|
|